niedziela, 24 sierpnia 2014

z Lou ;)

  -Jestes zwykłym idiotą!  Nic nie znaczącym ch*jem!- Krzyczałam na noego chociarz i tak po mojej twarzy ciurkiem lecialy łzy.
-Sam daj mi wytłumaczyć- nadal prosił a chyba zaraz wyjde z siebie.
-Mówiłeś że to ja jestem twoją jedyną, a jak wyjeżdżam na 2 dni do rodziców to widzę cie z tą dziwką!
-Taylor nie jest dziwką.  -odpowiedział a ja chyba zaraz wyjde z siebie.
-Jeszcze ją bronisz?! Jednego jestem już pewna do wieczora masz być już w innym miejscu. - powiedzialam a raczej wykrzyczalam i chciałam już wyjść koedy usłyszałam jego smiech.
- Z czego sie śmiejesz?- spytalam bo mi jakoś nie zaa bardzo bylo do smiechu.
-To moje mieszkanie, ja je kupiłem.
-Okej, ja sie wyprowadze.- Powiedzialam chyba myślał ze łaskę robi.
-Sam...
-Nie. Miałeś już dużo szans i wszystkie wykorzystaleś ja już tak nie moge. -Odpowiedziałam mu i zaczęłam się pakować,  nie miałam tego dużo bo dzisiaj wróciłam od rodziców.
Spakowalam resztę rzeczy i wstałam z podłogi podniosłam walizki spojrzałam smutno na Hazze i wyszłam z na korytarz,  kiedy zaczelam ubirac buty słyszałam kroki chłopaka na schodach.
-Sam?- Odpowiedziałam pytaniem na pytanie i sie odwróciłam.
-A możemy zostać przyjaciółmi?-Spytał z smutnym wyrazem twarzy.
-Jasne jakbyś się oto nie spytał i tak bym sie do ciebie odbywała.- Odpowiedziałam z usmiechem, a on rozłożył ramiona aa ja już po chwili bylam nimi opleciona.
-Będę tęsknił. - Powiedział a ja spojrzałam na niego do góry.
-Przyjaciele na zawsze. Pamiętasz? -Spytałam bo kiedyś jak byliśmy młodsi złożyliśmy przysięgę przyjaciół na zawsze.
-Pinky promise?- Spytał i odsunął się trochę po czym wyciągnął mały palec i czekał na mnie a ja z uśmiechem zachaczyłam swój palec na jego.
-Pinky promise- Odpowiedziałam po czym odsunelam się i odwróciłam w strone drzwi i podeszłam do swoich zalizek i odwróciłam sie do Hazzy i posłałam mu uśmiech.
-To pa.
I wyszłam, musze do kogoś zadzwonic.... Lou!
Wyciągnęłam telefon  i wykrecilam numer przyjaciela.
Odebrał juz po 2 sygnalach.
-Hej śliczna- Usłyszałam jego słodki głos w słuchawce.
-Hej Lou, mam pytanie nie masz może jednego wolnego pokoju?- przeszłam odrazu do rzeczy.
-Mam a co sie stało?- spytal i usłyszałam troskę  w jego głosie.
-Tak jakby to jak przyjedziesz po mnie?
-Tak tylko powiedz gdzie jesteś.
-Przyjedź do Hazzy.
-OK ale chce wyjaśnień.
-Tak wiem to przyjedź.  Pa
-Pa
Nacisnełam czerwoną słuchawkę i wyszłam przed dom. Lou zjawił sie już 10 minut później. Nie czekalam na niego tylko odrazu włożyłam walizkę do bagażnika i i wsiadlam na przednie miejsce pasażera.
-No to co Styles zrobił tym razem?- To byla dla niego norma zawsze jaak się kłócilismy to szłam do Tommo.
-Zdradził mnie- Odpowiedziałam obojetnie bo juz od jakiegos czasu nam się nie układało a Lou ostro zachamował że prawie uderzyłam w przednią szybę dobrze że miałam zapięte pasy.
-Co k*rwa zrobił?!
-Zdradził mnie
-I ty tak o , o tym mówisz?- spytal juz spokojniej.
-No tak juz od dawna nam sie nie układało więc to chyba dobry czas na zerwanie.
-Aha a mogę wiedzieć z kim cie zdradzil.- spytal  a ja usłyszałam klakson, no tak nadal jesteśmy na środku drogi.
-Jedź już opowiem co w domu.
Resztę drogi przesiedzieliśmy w ciszy tak samo jak drogę z auta do domu dopiero jak usiedliśmy na kanapie w salonie Lou spojrzał na mnie wyczerkująco. No to miałam zrobić odpowiedziałam mu wszystko. Jak skończyłam Lou siedział z buzią w kształcie " o".
-Ale teraz wszystko ok?
-No chyba słyszałeś jesteśmy przyjaciółmi.  - Powiedzialam i nie mogłam opanować śmiechu.
-Z czego sie smiejesz?
-Z siebie. Dopiero teraz uświadomiłam sobie że nie kochałam go tak jak kocha się swojego mężczyznę, kochałam go jak brata.
-A gdzie teraz bedziesz mieszkać,  oczywiście możesz zostać u mnie.
-Nie wiem myślałam że przeprowadze sie do rodziców. - Odpowiedziałam mu a on patrzył na mnie jakbym zabila człowieka.
-Co?! Nie pozwalam ci się przeprowadzić aż do Dublina! Mieszkasz u mnie i koniec kropka. A teraz idziemy spać bo widac że jesteś zmęczona. - Powiedział juz spokojniej a ja dopiero teraz poczułam sie naprawdę zmęczona.
-Zaniesiesz mnie- Spytalam z minął szczeniaczka.
-Ugh. To nie fer że masz takie słodkie oczka to powinno być zakazane.- Nadal coś tam sobie gadał pod nosem ale ja tylko poczułam jak mnie podnosi i idzie ze mną naa górę a później kładzie mnie na łóżku i całuje w czoło po czym wychodzi.
~*~ 6 miesięcy później ~*~
-Jezu gdzie one sa?!- Krzyczałam n cały dom.
-Sam uspokuj się- Powiedziała mi Danielle- czego szukasz?
-No jak to czego?! Moich szpilek, nie pójdę na randkę z Tommo w baletkach! - tak to właśnie to ide z Lou na randkę w ciagu tych 6 miesięcy poczułam do Lou zupelnie inne uczucie jakim go darzylam wczesniej i on chyba tez bo wczoraj zaprosił mnie na randkę.
-Sprawdź na korytarzu.- Powiedziała a ja odrazu tam podbieglam,  byly tam cale szczęście, od razu je założyłam.
-Daan która jest godzina?!
-19:30, na którą masz tam byc?- Od krzyknęła mi a ja wydalam z siebie przeraźliwy pisk.
-ZOSTAŁO MI TYLKO 15 MINUT!
-Uspokuj sie gdzie to ma być.- spytala mnie a ja podalam jej kartkę z adresem.
-Dobra podwioze cię tam to 10 minut drogi z tąd.- Odpowiedziała a ja pędem podbieglam do auta Dan.
Ona wsiadla i odjechałyśmy spod domu.
Ciągle martwiłama się ze nie zdążymy ze sie spóźnie, ale odjechałyśmy a ja od razu wyszlam z auta odwróciłam się i pomachałam Dan po czym zaczelam isc w strone dwrzi do resturacji, drogiej restauracji,  rozumiem Lou ma kase ale myślałam że to będzie normalna kolacja w zwykłej restauracji ale to Lou.
Weszlam do srodka i od razu uderzył we mnie ciepły powiew powietrza, rozglądałam sie dokoła ale ktoś zakrył mi oczy swoimi dłońmi a na moich ustach odrazu pojawił sie uśmiech.
-Zgadnij kto.- Powiedział łagodnym głosem.
-Hymm... nie wiem, może Lou?- Spytałam chociarz dobrze wiedziałam że to on.
-No brawo zgadlas.-Powiedział po czym odwrócił mnie do siebie i obdarował slodkim buziakiem w policzek.
-To może siadziemy?-Spytal a ja dopiero teraz kiedy opowiadam tą historię naszym dzieciom mogę powiedzieć że dobrze zrobiłam zrywając z Hazza i zostając z Lou.

                   A/N
Czyli tak znowu nie długo nie było i jeszcze z takim słabym imaginem przychodzę.
Jeszcze raz przepraszam i mam nadzieje  ze nastepny bedzie lepszy:/